fbpx
majafotografia

O Mamo!

codzienność w obiektywie miłości

O Mamo! Codzienność w obiektywie miłości

Ile widzieliście dzieci zaintrygowanych karuzelą, piaszczystą plażą z zachodzącym słońcem, wycieczką do wesołego miasteczka, ZOO,  bańkami mydlanymi i watą cukrową. Tyle samo dzieci jest zafascynowanych Waszą (i własną) codziennością. Tyle, że ten zachwyt, w ferworze walki o dobrze wykonane obowiązki i zadania, tak łatwo jest każdej mamie przegapić.  W fotografiach, które zobaczycie na wystawie „O Mamo! Codzienność w obiektywie miłości” próbowałam pokazać mamom ten moment fascynacji ich dzieci codziennością mamy. To, że w dziecięcych oczach nasza powszedniość i zwyczajność jest magią, nadzwyczajnością, przygodą, pasjonującym poznawaniem samego siebie i otoczenia. Dlatego właśnie warto zapraszać do niej dzieci, niezależnie od ich wieku.

Pokazywać, że codzienność to nie synonim nudy, a wyjątkowa przestrzeń do uczenia się wdzięczności za to co mamy. Tu i Teraz.  Zachwytu nad tym, czym dorośli zachwycić się nie potrafią. Wycinanką, myciem okien, podlewaniem kwiatków, pieczeniem ciasta, codziennym treningiem, który nam wszedł  już w nawyk. Okiem fotografa dostrzegłam, że właściciele tych małych rączek i nóżek, wykonujący proste i nieskomplikowane (w ocenie nas – dorosłych) czynności – mają w spojrzeniu przeświadczenie o tym, że robią coś naprawdę wielkiego. Pora dostrzec to, że to naprawdę jest COŚ WIELKIEGO.   

Oto sens macierzyństwa. Małymi krokami zachęcać dziecko do fascynacji codziennością. By z czasem ten nawyk zachwytu zamienił się w prawdziwą radość życia, każdego dnia tygodnia, miesiąca. W uśmiech z powodu wspólnie wypitej porannej kawy, przejażdżki samochodem, burzy oglądanej nawet z blokowego balkonu. Ze świadomości, że jak mamy dla siebie czas, nawet przy codziennych obowiązkach, i wciąż się do siebie uśmiechamy, to dysponujemy najdroższą walutą tego świata.

Oto nasz matczyny obowiązek. Nie tylko nauczyć dzieci miłości do rodziców, rodzeństwa, dziadków i  przyjaciół, ale także miłości i szacunku do swojego życia. Przekonania, że to co na co dzień jest darem, za który można być wdzięcznym. Taka miłość obejmuje swoim zasięgiem ludzi i świat. Taki zachwyt nawet w najtrudniejszym momencie stać się może trampoliną, z której dziecko odbije się w górę. Można jej nie budować, owszem. I wspólnie spadać w otchłań narzekań.

 

Pytanie, czy takimi dorosłymi chcemy być? I czy takimi dorosłymi chcemy uczynić swoje dzieci? Zwłaszcza kiedy przepis jest prosty i łatwy do zapamiętania: żyć ze sobą, a nie obok siebie.

O Mamo! – zaproszenie na wernisaż
Przewiń do góry